20101027

surfing with the alien

Przed Wami najprawdopodobniej najmniej czytany i komentowany post na moim blogu. Powstał z kilku powodów: nienawidzę notek z inspiracjami, które niczego nie wnoszą. Nienawidzę blogerskich zabaw w łańcuszki. Nie cierpię długich przerw w pisaniu bloga i wyborów miss podczas, których napompowane dziewczyny mówią o tym "jak bardzo Dalajlama zmienił moje życie odkąd zobaczyłam go w telewizji". Stwierdziłam, że z powodu chwilowego zastoju w końcu pokaże Wam kto mnie ukształtował. Oczywiście poza ulicą... W czasach, gdy mass media każdego - łącznie z Gosią Andrzejewicz - chrzczą mianem 'artysty' oni funkcjonują ponad to.
Stephen King. Pisarz.
Tak wygląda facet dla którego zarwałam najwięcej nocy w moim życiu. I to o nim wspominam co jakiś czas w postach, wyrażając 'ochy' i 'achy' nad jego stylem pisania. Uzależnienie zaczęło się w podstawówce kiedy walczyłam sama ze sobą, żeby zasnąć jednak po ciemku, a nie z wielką żarówką obok przestraszonej twarzy. Wszystko za sprawą jego Lśnienia. Z dalszymi książkami sytuacja czasem się powtarzała.
Quentin Tarantino. Reżyser, scenarzysta.
Nie mam pojęcia dlaczego, ale jestem święcie przekonana, że ktoś z takim nazwiskiem musiał zrobić karierę. Za co go uwielbiam? Za cięte dialogi, absolutny brak siania niepotrzebnego patosu i za to, że jest cholernie uważnym widzem i filmy - znane lub nie - cytuje w cudowny sposób.
Johnny Depp. Aktor.
Oh Johnny..O niektórych facetów powinno się mówić w kategoriach wirusa, którzy przechodzi wyjątkowo długi cykl lizogeniczny. Ja swoim zaraziłam się jak obejrzałam Co gryzie Gilberta Grape'a? i mnie wzięło. Johnny ma tatuaże, umie grać, bosko zaciąga się dymem z papierosa i wie do czego służy gitara. Poza tym zna Tima Burtona - to przeważyło sprawę.
Alexander McQueen. Projektant.
Jeżeli Coco Chanel wyprowadziła modę na ulicę, to on prawdziwe haute couture wprowadził tam gdzie powinno być - na solony. To własnie w tej wielkiej modzie jest pociągające - że większość świata nie może mieć jej na wyciągnięcie ręki. Nigdy nie kryłam się z tym, że w fascynację McQueenem wpadłam po jego śmierci. Także, gdybym do końca życia mieć jedną rzecz od projektanta to wybrałabym nawet guzik od niego. I tak żyłabym w przekonaniu, że obcuje z największą sztuką.
Terry Richardson. Fotograf.
Mój mentalny ojciec (kolejny z resztą) jeśli chodzi o fotografię. Chyba każdy chociaż raz widział jego zdjęcie. Kontrowersyjny, wielbiący seks w czystej, wulgarnej formie. Facet, który największe gwiazdy ustawia na białej ścianie i pokazuje, że też są ludźmi. Że Pamela Anderson wygląda jak komiksowa Wonder Women, a jedna z bliźniaczek Olsen ma mętny wzrok ćpunki. Poza tym sama się pocieszam, że tak jak on mogę zostać wielbicielką lomografii.
Stanley Kubrick. Reżyser.
W zasadzie mogłabym postawić kropkę, wstać i zacząć bić brawo. Nikt nie powiedział, że ludzie wielcy muszą być normalni. Nikt nie powiedział, że ludzie, którzy będę kiedyś uznawani za mistrza gatunku mają być mili dla innych. Oni mają robić tylko to na czym znają się najlepiej, a tak się składa, że Kubrick doskonale znał się na robieniu filmów. W historii zapisał się też jako najbardziej dbający o szczegóły twórca - potrafił jedną scenę powtórzyć 172 razy.
Egon Schiele. Malarz, grafik.
Historia zna wiele przykładów tego jak z buntu rodziło się coś nowego, zupełnie niespodziewanego.
Schiele tłamszony przez konserwatywne wychowanie został później jednym z bardziej kontrowersyjnych malarzy (przez namalowanie aktów niedojrzałych dziewczyn siedział w więzieniu).
Jack Nicholson. Aktor.
Jeżeli możemy mówić o tym, że Depp w swojej najlepszej roli ociera się o geniusz, to Nicholson tkwi w tym geniuszu po sam cyniczny uśmiech. Dla mnie nie miał żadnej złej roli, a obejrzałam z nim strasznie wiele filmów. Najbardziej kocham go jednak za Jokera, tego Jokera, którego śmiech przez długi okres czasu mnie przerażał. Poza tym nie można być złym jeśli grasz w ekranizacji książki Kinga, którą kręci Kubrick.
James Nachtwey. Fotograf.
Jesteś tak samo dobry jak emocje, jakie wzbudzają Twoje zdjęcia. Czyli mamy do czynienia z ogromnym talentem. O ile Richardson skupia się na świecie show biznesu, drogich marek i pięknych kobiet, to Nachtwey wyrusza z aparatem do ludzi ze skrajnych realiów. Nie da się opisać, trzeba zobaczyć.
Frida Kahlo. Malarka.
Na koniec musiałam zostawić kogoś wyjątkowo ważnego dla mnie. Kobiecy pierwiastek w męskim świecie testosteronu. Obrazy tej Meksykanki poznałam stosunkowo późno, bo dopiero po obejrzeniu filmu opowiadającego o jej życiu: biseksualnej naturze, wypadku, walce o dziecko, romansie z Lwem Trockim i toksycznej miłości do Diego Rivery (podobno miewali te same kochanki). Poza burzliwym życiem erotycznym i rodzinnym zajmowała się malowaniem. Dla mnie każdy jej obraz jest jak kartka z pamiętnika - pełna symboli i ukrytych alegorii.

26 comments:

  1. Też uwielbiam książki Kinga, niedawno skonczylam czytac 'Desperacje', Johnny... ah (a Johnny + Kate Moss to dopiero ahh), Nicolson najbardziej przeraził mnie w filmie 'Lsnienie', natomiast nie lubie filmów Tarantino (procz 'Bekartow wojny'- genialne). Milo sie czytalo Twoj post, pozdrawiam!

    http://noradoktora.blogspot.com/

    ReplyDelete
  2. przeczytałam wszystko, bo też nie lubię postów z inspiracjami:)

    ReplyDelete
  3. Świetny wpis, przeczytałm z dużym zainteresowaniem :) Bardzo fajnie jest przejrzeć tego rodzaju zestawienie - wynurzenie. Tym bardziej, gdy odnajduję pewne punkty zbieżne :) Na linii King-Depp-Nicholson-Kubrick Twoje odczucia są mi bliskie, choć pisarza celebruję innego, ale i Kinaga bardzo poważam :) W pozostałych punkatach raczej się rozmijamy, ale to właśnie jest najbardziej interesujące :)

    ReplyDelete
  4. king mistrz zatracam się w jego książkach cały czas i kurna zadaje sobie ciagle to samo pytanie ileż można wymyślać takich dziwnych historii? masakra ma chłop łeb... tarantino no przerysowanie , które uwielbiam ... nicholson w lśnieniu mistrzunio...

    ReplyDelete
  5. Też przeczytałam wszystko z uwagą i powiem:szacun!Bo jak patrzę na większość Twoich rówieśnic w moim otoczeniu,to wydaje mi się ,że dla nich inspiracją jest co najwyżej Lady Gaga,czy jakiś inny plastik.Tak trzymaj:)

    ReplyDelete
  6. Taką notkę z inspiracjami to lubię, jest miłą odmianą od "kolejną inspiracją Glamoruai";)
    Jeszcze nie czytałam Kinga, ale na pewno to zrobię.
    Podzielam fascynację Nicholsonem i Kubrickiem. Co do Schiele'go mam mieszane uczucia. Jak byłam nastolatką fascynował mnie, natomiast teraz gdy jestem w "mamowym" wieku, odrzuca mnie cokolwiek co ociera się o dziecięcą pornografię...psychika dziecka jest strasznie krucha, a ja bym chciała ochronić wszystkie dzieci:)

    ReplyDelete
  7. Ciekawy wpis, w kilku punktach pokrywa się z moją "wpływową" listą. Ciekawa jestem tylko, czemu na twojej liście jest tylko jedna kobieta ? ;)

    ReplyDelete
  8. No lubię tego wpisy. U mnie pojawił by się też J.Depp, ale raczej obok Tima Burtona :) i Amy Winehouse.

    ReplyDelete
  9. I widzę mój dream team- Tarantino,mcQ i Depp-to jest to.aczkolwiek jeśli chodzi o Quentina to w jego filmach i to każdym jednym, jest mnóstwo patosu,kiczu,żenady. Taką ma konwencje,jego patos nie ma wycisnąć łez z oczu,ale wzmocnić karykaturalność postaci. Patosu używa,ale w sposób genialny!

    ReplyDelete
  10. To jeden z najciekawszych wpisów na jakimś blogu szafiarskim od dawna. Dziękuję!
    Co do treści, stawiam kropkę i zaczynam bić brawo.

    ReplyDelete
  11. Z przyjemnością przeczytałam Twój post, bo tak jak Ty cenię sobie przede wszystkim Fridę, Jacka.N., Quentina (Bękarty to od roku niezmiennie mój film nr1!), Johnnego (m.in. za film Blow). Natomiast Kinga nie czytałam jeszcze, tylko oglądałam filmy na podstawie jego książek, jego fanem jest mój facet i to on zawsze opowiada mi co ostatnio czytał z Jego pozycji :) pozdrawiam!

    ReplyDelete
  12. hah nie spodziewałam się tego po sobie, ale przeczytałam wszystko ;) genialnie piszesz!

    ReplyDelete
  13. Świetny post.
    Szukam kogoś kto miał styczność z butami Japan style. Jaka jestich jakość itd.?

    ReplyDelete
  14. kilka punktów zbieżnych, kilka postaci którym widać warto się zainteresować :)
    ciekawa i interesująca notka ;)

    ReplyDelete
  15. ...PILIPIUK and Tokarczyk nieco wyprzedziły Kinga:) ale 'dark towera' i tak jeszcze kiedyś nawiedzimy;)

    ReplyDelete
  16. Amazing pics but I love the Johnny Depp one over all!

    ReplyDelete
  17. ach, też jestem fanką Richardsona <3
    I generalnie z większością się zgadzam ale zabrakło tu paru.. Curtisa i Warhola na przykład..

    ReplyDelete
  18. spoko spoko, to dopiero pierwszy post z tego cyklu;) będzie jeszcze kilka na pewno

    ReplyDelete
  19. i trzymajcie kciuki żeby jutrzejsze zdjęcia wypaliły

    ReplyDelete
  20. Alexander McQueen & Frida Kahlo. przeogromnie ich wielbię <3

    ReplyDelete
  21. książką Kinga, która mnie najbardziej ruszyła, jest "Worek kości". po przeczytaniu nie mogłam przestać o niej myśleć.

    a "Lśnienie" to mistrzostwo.
    w moim prywatnym rankingu zdjęcie miny Nicholsona na plakacie, uczyniło ten poster jednym z najlepszych w całej historii kina.

    czytałaś coś Mastertona? imo jest znacznie słabszy niż King, jego książki mnie śmieszą zamiast straszyć, ale ma jedną naprawdę dobrą - "Bezsenni". czytałam ją jeszcze w LO, strasznie mnie przeraziła. może dlatego, że wpleciony jest w nią wątek biblijny. myślę, że warto przeczytać :)

    notka świetna. uwielbiam Twój styl pisania.

    ReplyDelete
  22. Kocham Kubricka, Nicholsona i Deepa <3

    ReplyDelete
  23. Ja też uwielbiam Stephena Kinga! :D po książce "Stukostrachy" miałam koszmary ;p ale warto było przeczytać^^

    ReplyDelete
  24. Na szczęscie wielkosc artysty nie jest mierzona gwiazdorstwem, dlatego też nigdy typ Gosi Andrzejewicz nie przyjdzie mi na myśl gdy bede mowic o artystach :)

    Dobre typy swoją drogą :)


    D.

    ReplyDelete

Callifornication nie gryzie♡