Pamiętam, że jeszcze parę lat temu wydawało mi się, że prawdziwe kobiety są jak bohaterki "Seksu w wielkim mieście" i noszą tylko szpilki lub, w drodze ostateczności, zakładają jakiś skromny i wyszukany model balerinek. Jak widać po starszych postach dobrze, że zmieniłam zdanie, bo w mojej szafie zagościły:
vansy w niebiesko - białą szachownicę, białe tenisówki, które przez długi czas nosiłam prawie do wszystkiego. Po fazie słuchania Missy Elliot miałam straszną fazę na oldschoolowe rzeczy adidasa, dlatego zamówiłam moje ukochane muszelki. Nie będę już wspominała o czerwonych conversach, które pomimo tego, że już nie nadają się do niczego, to wiążą ze sobą milion wspomnień. Teraz trafiły do mnie te nike i już czuje, że się polubimy. A jeśli tego bloga czytają faceci: już widzę Wasze miny, ale sorry - większość z nas tak ma - do zakupu nowych butów potrafimy ułożyć całą ideologię:)
Follow Callifornaton on facebook: HERE

to chyba nike sweet classic high? moja parka tych wlasnie jest niezniszczalna i wygląda jak nowa mimo dosc długiego użytkowania ;d NIECH SIĘ DOBRZE NOSZĄ! ;D
ReplyDeletea dziękuje:) bo u mnie przeważnie buty są na jeden sezon:)
Deleteładne są i klasyczne :)
ReplyDeleteNie tylko szpilki sa atrybutem kobiety, swiat idzie do przodu i odchodzi sie czesto od klasyki ;-)
ReplyDeletebardzo fajne!
ReplyDeleteKlasyka przede wszystkim! Czekam na zestaw z nimi.
ReplyDeleteTak bardzo zaciekawił mnie i wciągnął Twój blog, że niespostrzeżenie doszłam do pierwszego posta! Muszę powiedzieć, że przechodziłaś wiele metamorfoz ale jedno pozostało niezmienne. Twój sarkazm ;p I za to Cię uwielbiam.
fajne:)
ReplyDeleteskąd ja to znam :DDD
ReplyDeleteTo samo, białe tenisówki, conversy czerwone (za koste oczywiście!), nike:DD
Co dunki Nike to dunki, Vansy na polską wiosnę raczej sie nie nadają :p.;
ReplyDeleteoh vansy i conversy, niech już będzie ciepło, bo tęsknię za swoimi :)
ReplyDeletemega wygodne sa! <3
ReplyDelete