20120418

txt: subculture

Nadeszła wiekopomna chwila, którą Ci którzy są ze mną od początku będą pewnie miło wspominać - dziś będzie treść. Nie oznacza to jednak, że odchodzę od prężenia się przed obiektywem i od zbierania komentarzy "Fajna kamizelka, wpadnij do mnie!:* " Darujemy sobie rozkminy o wyższości Zary nad H&M.  Więc o czym będziemy dzisiaj rozmawiać? O subkulturach.

Dawno temu, kiedy pojęcie wolności było jeszcze tym, o co chciało się komukolwiek walczyć subkultur było więcej niż ziejących i przepoconych pań w autobusach. Po wyjściu na ulicę od razu widoczne było czy jesteś za Widzewiem, zarzynasz koty w śmietnikach czy Twoim największym marzeniem jest zapierdzielanie jak mały samochodzik pod skrzydłami wielkich korporacji. W różnych miejscach - zaczynając od ławki pod blokiem, a kończąc na wielkiej polanie - lały się hektolitry tanich win, a jointy były jarane częściej niż w teledyskach Firmy.

Teoretycznie: każdemu o coś chodziło - mniej lub bardziej wyraźnie. Najczęściej chodziło o wolność: wolne konopie, wolny seks, wolność słowa i myśli. Założeniami było też wyrwanie się jakiegoś gówna (często żeby wpaść w jeszcze większe),  walka o jakiekolwiek ideały - odchodząc od tego czy dotyczyło to tępienia bandy lamusów z innego klubu, Żydów czy siebie nawzajem. 


Make love, no war. Podobno era hippisów skończyła się razem z przystankiem Woodstoock i z wiecznym rozstaniem Yoko Onno z Lennonem. Cenzura zmniejszyła się do tak niepozornej, że uwierzyliśmy w wolne media, ogólny pokój i szacunek. Nie było równych i równiejszych. Aż do czasu.


Patrząc z perspektywy lat - żyjemy w dziwnych czasach. Kiedyś, dawno, za górami i lasami, kiedy glany nie były jeszcze atrybutem każdej szafiarki, przynależenie do subkultury było mega. Miało się fajnych ziomków, dużo się piło, dużo romansowało i pracowało nad idealnym wyglądem. Należenie do grupy nie było obciachem.
Przeżyliśmy w końcu skinów, słodko - gorzkie EMO z pociętymi nadgarstkami i kokardkami na głowie. Podobno nie mogło być gorzej. Owszem, mogło.

Oto najbardziej paradoksalna ze wszystkich grup. Przebija już nawet pseudoekologów bujających się na protestach z ogromną tabliczką o szokującej treści w swoich skórzanych butach. Okej, ale do rzeczy.
Hipsterzy - w skrócie hipstery. Grupa o tyle dziwna, że żaden z jej członków ma arcyważne przekonanie o suwerenności jednostki. Podkreślmy pewne rzeczy: okej, czasem wyglądam jak oni i moja lustrzanka ma tyle pikseli, że widzę każdy zaskórnik na moim nosie. To tyle. Ogólnie są o szczebel wyżej niż inni, studiują filozofię, noszą  ogromne zerówki - przypominające coraz bardziej okulary spawacza. Co jest ważne? Muzyka. Mainstream jest passe, dlatego słuchamy tak alternatywnych zespołów, że na last.fm mają tylko dwóch słuchaczy - ja i mój przyjaciela. Najlepiej geja. Poza tym konieczny jest długi łańcuszek z zawieszką i przynajmniej jedna dziara.

 Co poza tym? Nasz kraj nas szufladkuje. Wszystko jest takie komercyjne. I słuchaliśmy Queen zanim Freddie dowiedział się jak używać nocnika. 

16 comments:

  1. Kazda subkultura jest wynikiem naszej reakcji na otaczajacy swiat, rzeczywistosc. Troche mnie wkurzaja takie generalizujace komentarze jak twoj, ktore wysmiewuja dane trendy albo subkultury - wrzucajac je do jednego worka, generalizujac lub najzwyczajniej przerysowujac je do granic mozliwosci. Dobilo mnie to, ze jeszcze sie usprawiedliwiasz na wszelki wypadek, gdyby skojarzono twoje stylizacje z hipsterskimi. Nie przejmoj sie, dla wielu bedziesz raczej 'szafiarka' (jak dla mnie najnowsza subkultura) ktora juz zaczyna sie zle kojarzyc i tak jak 'hipster' ma raczej negatywne konotacje. No ale pewnie zaraz powiesz, ze nie uwazasz sie za szafiarke - i tu ci powiem, ze nie znam nikogo kto by sie przyznal do bycia hipsterem. Prawda jest taka, ze wszyscy jestesmy tworami czasow w jakich zyjemy. To co jest cool dzis jutro bedzie passe - wiec uwazaj kiedy kpisz z trendow.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiesz co, zupełnie się nie uspawiedliwiam i nie ubezpiczam przed jakimiś negatywnymi komentarzami ponieważ od początku prowadzenia bloga już na moją głowę wylano już wiadro pomyj, więc nie jest dla mnie zbyt ważne czy dostanę 10 czy 100 negatywnych komentarzy. Szafiarki? Jasne, że należe do ich szeregów - szafiarek, czyli dziewczyn pokazujących w internecie co mają na sobie.
      Prawda jest taka, że szanuję każdą subkulturę za jedną rzecz: za robienie czegoś z pasją. Dziwne? Ja po prostu bardzo nie lubię osób bez poglądów. A bycie hipsterem jest dla mnie robieniem z gówna perfumerii, sorry. A trendy są jedną z tych rzeczy, które mam w dupie z jedno powodu: zupelnie mnie nie obchodza. Pozdrawiam

      Delete
    2. ale czy to nie ludzie stworzyli hipsterów na siłę i myślą o nich właśnie, tak jak to wyżej ujęłaś, jak o ludziach robiących z gówna perfumerię :D jak jeszcze nie było o nich tak głośno, to wspomniało się czasem 'a ten to jest hipster' - bo ubiera co popadnie, zwykle rzeczy z lumpów, nie dba o modę i ogólnie ma wy**bane na to, co myślą inni.
      a to, że teraz milion ludzi na siłę robi się hipsterami, noszą te śmieszne okulary i Bóg wie, co jeszcze, nie znaczy, że sami hipsterzy są źli i fuj.
      wydaje mi się, że jest różnica między subkulturą a modą. bo niestety obecnie bycie hipsterem staje się modne. ale ci wszyscy pseudo za kilka lat zaczną się ubierać jak jakaś inna subkultura, a prawdziwi hipsterzy dalej zostaną hipsterami :) to samo się tyczy hippisów, których jednak jeszcze jest sporo, i innych.

      masło maślane mi chyba wyszło. sorry :D

      Delete
    3. Dzięki za odpowiedź i że nie usunełaś mojego wpisu. Mój komentarz był swego rodzaju reakcją na wzmagającą się ostatnio tendencje do wyśmiewania hipsterów i nagonki na tą wydałoby się 'zorganizowaną' grupę. Nie chciałam cię obrazic ani nie porównuję 'hipstera' z 'szafiarką' jako równoległych styli, czy subkultur. Chciałam tylko zwrócic twoją uwagę na fakt, że wyśmiewując hipsterów strzelasz sobie w stopę, bo po pierwsze nie jest to subkultura, do której ktoś świadomie decyduje się należec lub nie i identyfikuje się z jej ideologią, lecz sztuczna etykietka doklejona do nieokreślonej grupy ludzi (w każdym z nas jest odrobina hipstera czy nam się to podoba czy nie). A po drugie, potwierdzając, że się identyfikujesz z terminem 'szafiarki' musisz przyznac, że należysz do grupy, która poza pokazywaniem stylizacji nie prezentuje żadnych poglądów. Nie mam nic do blogów o modzie ani do osób, które je prowadzą ale z łatwością z odrobiną jadu i sarkazmu mogłabym przerysowac znaczenie 'szafiarka' i myślę, że wiesz o co mi chodzi. Również pozdrawiam.

      Delete
    4. Poglądy przedstawiam jako człowiek, nie jako członek jakiejkolwiek subkultury, do której nigdy nie należałam. Wydaje mi się, że automatyczne wpisanie się w jakąś grupę o danej ideologii jest trochę zamachem na własną wolność, a tego bym nie wytrzymała. Do szafiarstwa nie ma czegoś takiego jak ideologia i "nas" (brzmi to jak śmieszne stwierdzenie, że jesteśmy kochającą się rodziną) również można obśmiać, przerysować itd co sama często robię i nie mam z tym najmniejszego problemu. Poza tym widzisz, że tutaj postawiłam większość subkultur w krzywym zwierciadle, a hipsterom dostało się najwięcej z prostego powodu: wkurwia mnie jak idę sobie po jakimkolwiek większym mieście i widzę bandę wylansownych ludzi, do których nic nie mam do momentu aż nie będzie na wszelkie sposoby starał się udowodnić, że jest lepszy, mądrzejszy i fajniej ubrany.

      P.S A komentarzy nigdy nie usuwam:) Każdy ma prawo się wypowiedzieć. Strasznie lubię rozmawiać z ludźmi, dlatego interakcja jest dla mnie taka istotna.

      Delete
    5. Mam nadzieję, że nie pomyślisz, że się ciebie uczepiłam (albo twojego bloga) ale twój ostatni post trochę zachęcił mnie do kontynuacji naszego dialogu. Ja też lubię sobie pogadac z ciekawymi ludźmi i szczególnie z tymi którzy mają trochę inne poglądy - bo gadanie z tymi co mają takie same jest nudne :P Anyway, przepraszam, że tak anonimowo - to nie z tchórzostwa ale nie mam ochoty tworzyc kolejnego konta w internecie, żeby tylko coś napisac.

      Zaintrygowało mnnie to co napisałaś o spotykaniu grupek ludzi, którzy w jakiś sposób dają ci do zrozumienia, że są lepsi, mądrzejsi i fajniej ubrani. Zastanawiam się nad dwoma rzeczami - po pierwsze kto to jest tak naprawde 'hipster' - co sprawia, że widząc kogoś dajemu mu taką etykietkę i, po drugie, czy aby przypadkiem ci ludzie, którzy cie wkurzają to nie są poprostu zwykli pozerzy - tacy jakich jest i było pełno i którzy żerują na danych trendach i stylach i tak naprawdę są pseudo-emo,goth,hipesterami,metalami, itd. w zależności kim modne jest byc w danym momencie. Fakt jest taki, że styl na 'hipstera' stał się tak ogólnie powszechny, że już stracił swoje główne założenie walki z mainstreamem, zatoczył koło i stał się groteskowo powszechny. Podsumowując: czy każdy hipster jest pozerem? czy każdy pozer dzisiaj jest hipsterem? ;)

      P.s. podobał by mi się twój post o subkulturach gdybyś zakończyła jakimś żartem o sobie, swoim stylu - wtedy twój sarkazm nabrał by innego wymiaru. Miłego blogowania - pewnie jeszcze poczytam!
      Agata

      Delete
  2. 100 punktów dla Ciebie za ostatnie zdanie:) Mistrzostwo.
    Moim zdaniem subkultury, jakkolwiek szanuje ich wszytskich i ogólnie znam wiele osób z takiej czy innej subkultury powiedzmy i nic do nich nie mam, uważam że są w peien sposób ucieczką przed brakiem orginalności w kolejną nieorginalnośc. Bo co jest orginalnego w czarnym kolesiu w skórach, który chodzi z grupką innych czarnych kolegów w skórach? wyglądają wszyscy tak samo. i to jest właśnie w pewien sposób szukani akceptacji w grupie, próba wybicia się ale może trochę w złą stronę. Jak dla mnie rozwijac swoją odrębnośc powinno się wewnątrz nie na zewnątrz i nie ciuchami i wyglądem starac się pokazac swoją osobowośc i odrębnośc ale stylem bycia, tym co ma się w głowie, może jakąs sztuką. A co do hipsterów, nie jestem ich fanką ale wydaje mi się, ze hejtowanie ich jest modne teraz, tak samo jak kiedys modne było hejtowanie emo. Za jakiś czas moda na bycie/nienawidzenie hipsterów przeminie i nikt już nie będzie o nich pamietał. Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki:) jak w kometarzu gdzieś wyzej: z zalozenie uosabianie się z resztą grupy jest jak zabijanie oryginalności i wolności. Poza tym jestem ciekawa jaka grupa będzie kolejna i znajdziemy w ogóle takie zjawisko jak subkultury.

      Delete
  3. Masz ostry język, co lubię, ale czuję mega niedosyt. Byłam przekonana, że jakoś bardziej rozwiniesz temat, a tu bach!, ostatnia linijka. Czekam na więcej takich postów!

    ReplyDelete
  4. strasznie mi się podoba jak piszesz, nie boisz się krytykować oraz bardzo dobrze określiłaś hipsterów. jednak mam niedosyt i z chęcią poczytałabym trochę dłuższy wywód Twojego autorstwa :)

    ReplyDelete
  5. bardzo fajnie i ciekawie opisałaś hipsterów. liczę na więcej takich postów, bo lubię Twój blog i chętnie do niego zaglądam :)
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  6. Ciekawie opisałaś . Ja robie projekt o subkulturach i każda notka na ten temat jest na wagę złota .

    ReplyDelete
  7. Zaglądam do Ciebie z cichacza i patrzę jak ewoluujesz. Pewnie jeszcze 1000 przemian przed Tobą - ciekawam;).
    Że era hipisów skończyła się wraz z Woodstoock, chyba tego w Polsce, oczywiście żartuję. Era hipisów w Polsce skończyła się wraz z odejściem Ryśka Riedla. W mlodości, byłam hipiską, później punkiem i byłam szczęśliwa, wolna jak taczanka na stepie. Poznałam fantastyczną muzę i ludzi. Zresztą można było być hipisem i punkiem na 1001 sposobów. Kaca moralnego nie mam z tego powodu;).
    Nie wiem kto to hipster, nawet za tych wielkich bryli może wychylić się fajna osoba, wszystko zależy ode mnie, jak ją postrzegam.
    A tak poza tym masz fajowo farbowaną grzywę, tylko nie wiem, czy ten makijaż tak celowo do zdjęć niedbale robiony, nie myśl, że się czepiam, przecież wiesz, że Cię lubię i mam wielki sentyment:))

    ReplyDelete
  8. Zaglądam do Ciebie z cichacza i patrzę jak ewoluujesz. Pewnie jeszcze 1000 przemian przed Tobą - ciekawam;).
    Że era hipisów skończyła się wraz z Woodstoock, chyba tego w Polsce, oczywiście żartuję. Era hipisów w Polsce skończyła się wraz z odejściem Ryśka Riedla. W mlodości, byłam hipiską, później punkiem i byłam szczęśliwa, wolna jak taczanka na stepie. Poznałam fantastyczną muzę i ludzi. Zresztą można było być hipisem i punkiem na 1001 sposobów. Kaca moralnego nie mam z tego powodu;).
    Nie wiem kto to hipster, nawet za tych wielkich bryli może wychylić się fajna osoba, wszystko zależy ode mnie, jak ją postrzegam.
    A tak poza tym masz fajowo farbowaną grzywę, tylko nie wiem, czy ten makijaż tak celowo do zdjęć niedbale robiony, nie myśl, że się czepiam, przecież wiesz, że Cię lubię i mam wielki sentyment:))

    ReplyDelete
  9. Thank you for the auspicious writeup. It if truth be told was a enjoyment account
    it. Glance advanced to far delivered agreeable from you!
    However, how can we keep in touch?
    Here is my blog post promocja stron

    ReplyDelete

Callifornication nie gryzie♡