20121212

lov: cinema fashion


Na temat filmów można spojrzeć w wieloraki w sposób. Bo niezliczonych rankingach kinowych dokonań wydaje się, że wszystko już zostało powiedziane. U mnie na blogu też pojawiło się kilka postów dotyczących tego, co akurat lubię oglądać. W oparach ferwexu i innych specyfików mających walczyć z przeziębieniem spojrzałam na temat kinematografii przez inny pryzmat. Nagle stało się oczywiste: ubrania w filmach też grają. I to niemałą rolę.


The Godfather (1972)
Miłością do kina gangsterskiego zaraził mnie mój chłopak. Usłyszane wcześniej, że "kobiety tego nie zrozumieją" w jakiś sposób zakamuflowało ukrytą feministkę. Po kolejnym przeglądaniu list najlepszych filmów wszechczasów (bardzo lubię różne listy) zdecydowałam się: oglądam. I chyba pierwszy raz w życiu zakochałam się w filmie od kilku pierwszych minut. Nie będę pisać o artystycznym kunszcie, niesamowitej grze aktorskiej itd. bo to wszyscy wiemy. Ojciec Chrzestny stworzył mi w głowię obraz jak wygląda mężczyzna z klasą. Prawdziwy Don nosi idealnie skrojony garnitur, który układa się na nim tak, jakby się w nim urodził. Prawdziwy Don ma wykrochmaloną białą koszulę i spinki do mankietów. Po obejrzeniu tego filmu dopada mnie zawsze napad śmiechu, gdy widzę facetów, którym wydaje się, że dobrze wyglądają. Mając przed oczami jednak Al Pacino czy Marlona Brando cała reszta wygląda jak najlepsi koledzy Bolca z "Chłopaki nie płaczą"

Sin City (2005)
Sukienki odegrały już swoją ważną rolę w historii kinematografii. Każdy fan mody czy kina pamięta nieśmiertelne "Śniadanie u Tifanny'ego" i czarną suknię Audrey. Równie znana jest zielona kreacja Keiry Knightley w "Pokucie". Na mnie jednak największe wrażenie sprawiła ta czerwona sukienka z jednej ze scen filmu Tarantino. Przez tą czerwień, wyróżniającą się na tle czarno-białej scenerii oszalałam na punkcie maxi sukienek. Pomimo tego, że zadowolenie z własnego ciała pozwala mi na pokazywania się w różnych długościach (zaczynając od tej, która wygląda jak opaska biodrowa), to długość do ziemi zawojowała moje serce. Jeśli dodamy do tego gołe plecy to mam grzeszne myśli.

Vicky Cristina Barcelona (2008)
Woody Allen ma w swoich filmach coś takiego, że uwielbiam wszystkie kobiety, w nich grające. Jakiś urok tego reżysera sprawia, że zaczynam lubić aktorki, za którymi wcześniej nie przepadałam. Damskie postacie w jego filmach są cudownie świeże i autentyczne. Ubrania nie grają tu pierwszoplanowej roli, w żaden sposób nie są spektakularne, ale w fajny sposób podkreślają kobiecość, erotyzm i charakter postaci, bez względu na noszony rozmiar. Vicky Cristina Barcelona to tylko jeden z filmów tego reżysera. Fanki Allena z pewnością zrozumieją co chcę powiedzieć:)


Stealing Beauty (1996)
Jeżeli można mieć do filmu maksymalny poziom uwielbienia ja kocham ten. Obiektywnie patrząc nie ma w nim nic co urywałoby tyłki czy wyciskałoby łzy szerszemu gronu odbiorców. Nieważne. Dla mnie Liv Tylor jest tutaj niesamowita. Ma w sobie bardzo specyficzny dziewczęcy urok, coś jak z perwersyjnych snów o nimfetkach. Taka bardziej dorosła wersja Lolity, która wraz z początkiem filmu wchodzi w ciężkich buciorach, ale pod urokiem miejsca, w którym jest zaczyna biegać w infantylnych sukienkach, pięknie podkreślających jej figurę. Zdecydowanie dobry przykład na to, że seksowna jest zdecydowanie naturalność.

(all photos via filmweb.pl)

The Notebook (2004)

Gdyby kiedykolwiek wpadłoby mi do głowy, że diametralnie zmieniam wygląd i pragnę być bardziej retro, to obejrzałabym ten film od deski do deski. Ubóstwiam te wszystkie świetnie skrojone stroje, jakie nosi Rachel McAdams. Zaczynając od tej niebieskiej kończąc na dość dziwnym kostiumie kąpielowym. A po seansie dodałam do swojej listy rzeczy do zrobienia ważny punkt: muszę mieć kiedyś taką misterną fryzurę na głowie. Muszę. 

5 comments:

  1. I watched Vicky Cristina Barcelona twice. I really liked it.

    ReplyDelete
  2. Uwielbiam posty filmowe, każda z Twoich pozycji jest mi bliska i uwielbiana. Ja cenię jeszcze filmy Almodovara, kontrowersyjne, ale wyjątkowe :)

    ReplyDelete
  3. Niejednokrotnie ubrania w fimach potrafia stac sie osobnym bohaterem! Najbardziej znany, sztandarowy przyklad: Marilyn Monroe i jej biała sukienka ;) Pozdrawiam i zapraszam na nowy wpis ;)

    ReplyDelete
  4. Hellooo!

    I just wanted to drop in and ask if you'd like to win a 20$ gift code for firmoo.com, an online shop for lovely glasses!

    If you do then feel free to check out the following link :)

    http://badtastetoasttoast.blogspot.de/2012/12/firmoo-glasses-giveaway.html

    Have a lovely day!

    Carina

    ReplyDelete
  5. Good post and blog. Lets follow each other?
    http://solaanteelespejo.blogspot.com.es/

    ReplyDelete

Callifornication nie gryzie♡